Wczoraj byl najpiękniejszy dzień odkąd jestem w Norwegii. Slonce jak w Egipcie i prawie zero wiatru. Od 8 rano urzędowalam na tarasie, kawusia, szarlotka... Wczoraj tez pierwszy raz zjedlismy sniadanie na tarasie. Cos pięknego. Dobre jedzonko i piękne widoki. Sloneczko mnie na tyle zachęcilo, że się nawet opalalam. No i dzis wyglądam jak rak. Buzia czerwona, nos jak u alkoholika, dekolt buraczkowy. Skąd moglam wiedzieć, że tak szybko mnie to weźmie? Ale nie żaluję. Opalilam się ladniej niż nad polskim morzem. Górskie sloneczko jest jednak zdradliwe. Lekki wietrzyk, niby nie jest gorąco, a potem ...
I taka cudna pogoda utrzymuje się tu od dluższego czasu, czasem spadnie tylko deszczyk. Ten tydzień też ma być tak cudny. Jestem zachwycona. Co prawda powietrze jest trochę ostrzejsze niż w Polsce, ale mnie to odpowiada. Odkąd tu jestem ani razu się nie przeziębilam. Nawet kataru nie mialam. Ciekawe czy to tylko na mnie tak dziala? Norwegowie często korzystają z tzw. sick. Po prostu jak poczują się gorzej, na tyle, że nie mogą isć do pracy (albo nie chcą, bo dla mnie to takie "kacowe"), dzwonią do szefa i uprzedzają, że nie przyjdą. Takich dni mają do wykorzystania w roku 12. Oprócz normalnego urlopu. I większosć z nich je wykorzystuje. Pracusiami to oni nie są :) Wiedzą za to jak korzystać z czasu wolnego.
ps. upieklam w weekend szarlotkę i zanioslam moim sąsiadom. Wypadalo się odwdzięczyć za ich ciachio. Sąsiadka patrzyla na talerz podejrzliwym wzrokiem, nie wiedziala chyba co to jest. Ciekawe czy wywali do kosza, czy jednak zje?
poniedziałek, 31 maja 2010
piątek, 28 maja 2010
Przyroda
Przyroda budzi się tu do życia. W tym roku podobno późno. Może i dobrze. A przyroda tu jakas większa niż w Polsce. Zwlaszcza ta co pelza i lata. Komary dorodne, wielkie, pająki też takie soczyste, muchy końskie. No i slimaki... Biegamy wczoraj nad naszym rozlewiskiem a na drodze co jakis czas leży cos czarnego. Na drugim okrążeniu bylo tego więcej, dostrzeglam czulki. Ufff... to nie pijawki. Slimaki. Wielkie, czarne, dlugie, tlusciutkie i kompletnie bez domkow, znaczy bezdomne. Trzecie kólko to byl bieg z przeszkodami. Tyle ich wylazlo, że trzeba bylo uważać, żeby ich nie rozdeptać. Boję się chwilowo otwierać okno w sypialni, żeby nie wlazly mi do lóżka.
Sąsiad nas wczoraj nawiedzil z córką. Chce się nauczyć robić pierogi. Sąsiad oczywiscie. To jakis zapalony kucharz jest. Ja niestety nie umiem pierogów robić, za to zjesć potrafię każdą ilosć. To będzie dopiero historia, jak nas kiedys zaprosi na pierogi do siebie. Zjem tradycyjne polskie danie, którym poczęstuje mnie w Norwegii mój czarnoskóry sąsiad z San Francisco. Trochę wstyd. Może wezmę u mamy kilka lekcji, bo mama robi najlepsze pierogi na swiecie. Wogóle mama gotuje najlepiej na swiecie. Może nauczę się przed nim. Gorzej, jak to on mnie będzie uczyl, jak takie pierogi zrobić.
Sąsiad nas wczoraj nawiedzil z córką. Chce się nauczyć robić pierogi. Sąsiad oczywiscie. To jakis zapalony kucharz jest. Ja niestety nie umiem pierogów robić, za to zjesć potrafię każdą ilosć. To będzie dopiero historia, jak nas kiedys zaprosi na pierogi do siebie. Zjem tradycyjne polskie danie, którym poczęstuje mnie w Norwegii mój czarnoskóry sąsiad z San Francisco. Trochę wstyd. Może wezmę u mamy kilka lekcji, bo mama robi najlepsze pierogi na swiecie. Wogóle mama gotuje najlepiej na swiecie. Może nauczę się przed nim. Gorzej, jak to on mnie będzie uczyl, jak takie pierogi zrobić.
środa, 26 maja 2010
Bollywood
Dzis znowu czasem slońce, czasem deszcz. A ja w pólbutach bez palców i gole stopy. Na dworze pewnie nie więcej niż 10 stopni. Zaaklimatyzowalam się tu na dobre :)
Za tydzień znowu lecimy do Polski. Na wesele tym razem. Nie mogę się doczekać. Tańce, jedzenie. Uwielbiam wesela.
Ciekawe jak wyglądają wesela w Norwegii? Oni są w większosci innego wyznania. Niestety nikt mnie jeszcze nie zaprosil na norweskie wesele. Córka sąsiadów orzekla nawet, że nie nadaję się na jej przyjęcie urodzinowe w przedszkolu. Mój mąż też się nie nadaje. Szczerosć dziecka czasem jest bolesna. Slawek się tym specjalnie nie zmartwil, ale ja - bestia towarzyska, trochę tak. Co ja zrobię, że lubię poznawać nowych ludzi.
Mój mąż poszedl na żywiol i pali przed domem, więc jest szansa na poznanie kolejnych sąsiadów. Podejrzewam, że robi to dla mnie. Napewno nie dla siebie, bo on nie jest za bardzo towarzyski. To znaczy tak mówi, w co nie wierzę. Drugi powód może być taki, że nie chce mu się wdrapywać na górę na taras. Wolę mysleć, że jednak robi to dla mnie:)
Za tydzień znowu lecimy do Polski. Na wesele tym razem. Nie mogę się doczekać. Tańce, jedzenie. Uwielbiam wesela.
Ciekawe jak wyglądają wesela w Norwegii? Oni są w większosci innego wyznania. Niestety nikt mnie jeszcze nie zaprosil na norweskie wesele. Córka sąsiadów orzekla nawet, że nie nadaję się na jej przyjęcie urodzinowe w przedszkolu. Mój mąż też się nie nadaje. Szczerosć dziecka czasem jest bolesna. Slawek się tym specjalnie nie zmartwil, ale ja - bestia towarzyska, trochę tak. Co ja zrobię, że lubię poznawać nowych ludzi.
Mój mąż poszedl na żywiol i pali przed domem, więc jest szansa na poznanie kolejnych sąsiadów. Podejrzewam, że robi to dla mnie. Napewno nie dla siebie, bo on nie jest za bardzo towarzyski. To znaczy tak mówi, w co nie wierzę. Drugi powód może być taki, że nie chce mu się wdrapywać na górę na taras. Wolę mysleć, że jednak robi to dla mnie:)
wtorek, 25 maja 2010
Znowu wtorek
Powrót z cieplej Polski do trochę chlodnej Norwegii. Ale sloneczko tu przynajmniej mamy. Tu jest prawie jak Bollywood - czasem slońce, czasem deszcz :)
Moje zmęczenie sięga dzis zenitu. 2 godziny snu w nocy, może godzina w samolocie i do pracy. Oczy mnie szczypią, jesć mi się chce.
Ale pobyt w Polsce cudowny, bylismy na fajnej komunii, w domu na wsi, pelen luz, kurze kupy na podwórku, w tle zapach obory. Swojsko i sielsko :)
Moje zmęczenie sięga dzis zenitu. 2 godziny snu w nocy, może godzina w samolocie i do pracy. Oczy mnie szczypią, jesć mi się chce.
Ale pobyt w Polsce cudowny, bylismy na fajnej komunii, w domu na wsi, pelen luz, kurze kupy na podwórku, w tle zapach obory. Swojsko i sielsko :)
piątek, 21 maja 2010
Sąsiedzi
W Bergen nie mielismy szczęscia do sąsiadów. Grali w jakiejs orkiestrze i urządzali koncerty na żywo w domu do późnej nocy. W weekendy tu podobno kazdemy wszystko się wybacza. Ja im nie wybaczylam.
Dzis mój mąż palil przed domem i zagadnąl go sasiad z przeciwka. Pogadali chwilę i sąsiad zapowiedzial, że idzie do domu i przyniesie ciasto. I przyszedl. ADHD ma jak ja, więc już go lubię, jest w moim wieku, na moje oko - Jamajczyk. Jak to na początku znajomosci opowiadalismy o sobie. On jest z San Francisco, żonę poznal w USA, byla tam na wycieczce z koleżankami. Zaproponowal jej nocleg, bo nie mialy tam gdzie spać. Norweżki są jednak odważne i pelne fantazji. Zakochali się i przeprowadzil się tu. Ona jest Norweżką, uroda norweska. Uczy w szkole. Podobny wiek. Mają slodką córeczkę. Piewrszy raz widzialam z tak bliska beztroskie norweskie dziecko. On już byl u nas, żona przyszla potem z córką. A córka brudna od góry do dolu, w jednej skarpetce, na golej nodze kalosz, a na tej ze skarpetką - adidas. Do domu już wracala na boso, a tu lata jeszcze nie ma, a do siebie musi przejsć przez asfalt i kamienie. Niesamowita dziewczynka i rodzice też, bo nie pouczali bez przerwy dziecka. Mala byla ciekawa wszystkiego, oprowadzalam ją po domu, potem biagala sama po piętrach. Lubię takie odwazne dzieci. Zaproslismy ich na polską kolację.
Dzięki mężowi poznalam sąsiadów. Ale ponieważ on nie przepada za nowymi znajomosciami zacząl pali na tarasie. Jak na tarasie pozna jakiegos sąsiada to już nie wiem gdzie będzie palić. Może w końcu rzuci?
ps. ciasto cytrynowe fantastyczne, chociaż ja generalnie nienawidzę cytrynowego ciasta. Nie jadlam zbyt wielu tak dobrych ciast jak to.
Dzis mój mąż palil przed domem i zagadnąl go sasiad z przeciwka. Pogadali chwilę i sąsiad zapowiedzial, że idzie do domu i przyniesie ciasto. I przyszedl. ADHD ma jak ja, więc już go lubię, jest w moim wieku, na moje oko - Jamajczyk. Jak to na początku znajomosci opowiadalismy o sobie. On jest z San Francisco, żonę poznal w USA, byla tam na wycieczce z koleżankami. Zaproponowal jej nocleg, bo nie mialy tam gdzie spać. Norweżki są jednak odważne i pelne fantazji. Zakochali się i przeprowadzil się tu. Ona jest Norweżką, uroda norweska. Uczy w szkole. Podobny wiek. Mają slodką córeczkę. Piewrszy raz widzialam z tak bliska beztroskie norweskie dziecko. On już byl u nas, żona przyszla potem z córką. A córka brudna od góry do dolu, w jednej skarpetce, na golej nodze kalosz, a na tej ze skarpetką - adidas. Do domu już wracala na boso, a tu lata jeszcze nie ma, a do siebie musi przejsć przez asfalt i kamienie. Niesamowita dziewczynka i rodzice też, bo nie pouczali bez przerwy dziecka. Mala byla ciekawa wszystkiego, oprowadzalam ją po domu, potem biagala sama po piętrach. Lubię takie odwazne dzieci. Zaproslismy ich na polską kolację.
Dzięki mężowi poznalam sąsiadów. Ale ponieważ on nie przepada za nowymi znajomosciami zacząl pali na tarasie. Jak na tarasie pozna jakiegos sąsiada to już nie wiem gdzie będzie palić. Może w końcu rzuci?
ps. ciasto cytrynowe fantastyczne, chociaż ja generalnie nienawidzę cytrynowego ciasta. Nie jadlam zbyt wielu tak dobrych ciast jak to.
Śpiące ptaki
Codziennie biegamy. Co jest fantastyczne i dla mnie jeszcze niesamowite - wychodzimy biegać ok. 22.30, bo jest widno jak w dzień. I tak sobie wczoraj pomslalam o ptakach. Jesli one spią tylko kiedy jest ciemno, to muszą być ostatnio bardzo niewyspane. Slońce zachodzi na chwilkę i zaraz wstaje, a w czerwcu nie będzie zachodzilo podobno wcale przez jakis czas. Ostatnio na drodze do domu stanela nam dzika kaczka, może byla spiąca? Musiala być spiąca, inaczej nie pchalaby się pod kola i nie chciala zejsć z drogi.
To co jest tu wspaniale, oprócz tysięcy wodospadów, to ciągla wiosna od dluższego czasu. Fantastyczne jak dlugo przyroda budzi się tu do życia. Rozkwita wszystko, zielenią się zbocza, cale ląki są usiane kwiatami, w ogródkach przydomowych kwitnie wszystko co się da. Jest fantastycznie.
Pogoda nieprawdopodobna. Moja koleżaka Norweżka dzis przyszla do pracy w rybaczkach, balerinach, gole stopy. Mówi, że lato. Niech mnie nie straszy, że 16 stopni to lato. Ale fakt, że cieplo niesamowicie. W domu duszno, otwieram wszystko co się da, jak wracamy z pracy.
Dla mnie najważniejsze, że biegamy systematycznie. Nigdy bym nie pomyslala, że będę to lubić.
To co jest tu wspaniale, oprócz tysięcy wodospadów, to ciągla wiosna od dluższego czasu. Fantastyczne jak dlugo przyroda budzi się tu do życia. Rozkwita wszystko, zielenią się zbocza, cale ląki są usiane kwiatami, w ogródkach przydomowych kwitnie wszystko co się da. Jest fantastycznie.
Pogoda nieprawdopodobna. Moja koleżaka Norweżka dzis przyszla do pracy w rybaczkach, balerinach, gole stopy. Mówi, że lato. Niech mnie nie straszy, że 16 stopni to lato. Ale fakt, że cieplo niesamowicie. W domu duszno, otwieram wszystko co się da, jak wracamy z pracy.
Dla mnie najważniejsze, że biegamy systematycznie. Nigdy bym nie pomyslala, że będę to lubić.
środa, 19 maja 2010
Pomieszane
Dowiedzialam się dzis od zaprzyjaźnionej Norweżki, że kiedys "russ" wyglądalo trochę gorzej niż obecnie. Wytrzegać trzeba siętych, którzy mają czarne lub zielone stroje. Oni mają najglupsze pomyslu. Potrafią zlapać czlowieka i przywiązać do latarni i zostawić go tam. Porywają ludzi, wywożą kilkanacie kilometrów od domu i zostawiają, albo zdejmują z czlowieka ubranie i też go gdzies wywożą. W większosci jest to zabronione, ale to tylko mlodzież.
17 maja bylo sporo innych narodowosci biorących udzial w pochodzie. M. in Jamajki i jeszcze jakies plemiona, pomalowane w swoje narodowe barwy. Najbardziej chcialo mi się smiać z dzieci z werblami lub drewnianymi karabinami. Dzieci mialy po 5 lat może i nogi im się plątaly jak szly, glowy ze zmęczenia mialy spuszczone ku ziemi. Przekomiczny widok.
Tu nadal slońce jak w Egipcie. Zaczęlam liczyć. rok ma 365 dni, od tego trzeba odjąc 250 deszczowych, to daje 115 dni, okolo 25 jest slonecznych, to znaczy, że nie pada calą dobę, zostaje 90 dni mieszanych. Na moje limit dni slonecznych się wyczerpuje, a to dopiero polowa maja. A jak w tym roku slońce tu przesadzi, to w przyszlym wogóle nie wyjdzie :(
Cieszę się slońcem, kwiatami, kolorami, wodospadami i sniegiem w górach :)
17 maja bylo sporo innych narodowosci biorących udzial w pochodzie. M. in Jamajki i jeszcze jakies plemiona, pomalowane w swoje narodowe barwy. Najbardziej chcialo mi się smiać z dzieci z werblami lub drewnianymi karabinami. Dzieci mialy po 5 lat może i nogi im się plątaly jak szly, glowy ze zmęczenia mialy spuszczone ku ziemi. Przekomiczny widok.
Tu nadal slońce jak w Egipcie. Zaczęlam liczyć. rok ma 365 dni, od tego trzeba odjąc 250 deszczowych, to daje 115 dni, okolo 25 jest slonecznych, to znaczy, że nie pada calą dobę, zostaje 90 dni mieszanych. Na moje limit dni slonecznych się wyczerpuje, a to dopiero polowa maja. A jak w tym roku slońce tu przesadzi, to w przyszlym wogóle nie wyjdzie :(
Cieszę się slońcem, kwiatami, kolorami, wodospadami i sniegiem w górach :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)